Tylko u nas
Cytując klasyka: „no żeb ja był breszczaty na jedno oko, to by może uwierzył”. W co konkretnie? Nie w pastowanego kabana, który udaje dzika, ale w czarnego konia polskiej polityki Roberta Biedronia. Typowa wydmuszka polityczna, jaka co roku się pojawia i ma być wielkim zaskoczeniem, bo jest „świeża”. Nie lekceważyłbym jednak tego, wszak na tym zgranym patencie do sejmu wjechało wiele gwiazd jednego sezonu, poczynając od Partii Przyjaciół Piwa, przez Twój Ruch, kończąc na Kukizie’15. Z jakichś powodów Zandberg z „Razem” nie załapali się na świeżość i to jest też podpowiedź, że pompować trzeba umieć i nie wolno przesadzić z egzotyką. Można się srogo pomylić w doborze czarnego konia i Biedroń teoretycznie nie posiada wielu atutów, poza jednym, ale po kolei.