Grzegorz Górny: Ponure dziedzictwo rewolucji '68
Jak to jest możliwe, że te same zjawiska - rozbicie tradycyjnej rodziny, rozpowszechnienie antykoncepcji i legalizacja aborcji - przez jednych (aktywistów ruchu '68) są uważane za dobrodziejstwo i mają przynosić ludziom szczęście, zaś przez drugich (kierownictwo SS) uważane były za element wyniszczania wroga? Kto ma rację?