Ks. prof. Paweł Bortkiewicz dla Frondy: Choroba filipińska zbiera żniwo w PE
Luiza Dołęgowska: Pijany pan J.-C.Juncker próbuje dojść do budynku PE. Po drodze salutuje D.Tuskowi, w tle słychać śmiechy dziennikarzy. Za chwilę zasiądzie na swoim fotelu przewodniczącego KE aby ocenić Polskę, która zdaniem najwyższych unijnych biurokratów zasługuje na sankcje i połajanki. Jeśli takie ''autorytety'' chcą nami zarządzać - to jak tu traktować poważnie Unię, wyrosłą wprawdzie na katolickich zasadach, ale dziś - obraz moralnej nędzy?Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr: Myślę, że bardzo dobrze, że kamery uchwyciły „chorobę filipińską" pana Junckera i że obraz ten trafił do szerokiej widowni. To oczywiście żałosny widok i po prostu żenujący. Pan Juncker, pan Timmermans i pan Verhofstadt mają w sobie swoją drogą tyle charyzmy, że wszyscy trzej mogliby robić za głównych modeli w obrazie zatytułowanym „Portret anonimowego, bezmyślnego i szarego człowieka w tłumie we mgle w listopadowym poranku". Żenujące jednak są te wysiłki zyskania na wyrazistości. Ale przerażające jest to, że