NASZ KOMENTARZ: Kraj porozrzucanych śrubek i bezpieczników
Jeden z urzędników warszawskiego ratusza szukał ostatnio przyczyn złodziejskich prywatyzacji w Warszawie. Doszedł do wniosku, że mają swoje źródło w naturalnym do pewnego stopnia dla wielkiej korporacji, wewnętrznym bałaganie, gdzie prezesi nie zawsze wiedzą o rozsypanych tu i tam, niedbale, śrubkach. Gdy do ogromnej korporacji porównamy pookrągłostołową Polskę, zauważymy, że co jakiś czas podlegają wymianie zużywający się systematycznie zarządzający. Jednak stałym elementem krajobrazu są porozrzucane z pozoru bezładnie, tu i ówdzie, prawne, funkcjonalne i instytucjonalne bezpieczniki. To właśnie te bezpieczniki i ich pozornie przypadkowe rozmieszczenie miały zapewnić komunistycznym elitom bezproblemowe i bezkarne odnalezienie się w nowej rzeczywistości.