PO nie chce Kościoła w polityce. Chyba, że krytykuje PiS
Trudno zliczyć, ile razy członkowie Prawa i Sprawiedliwości byli krytykowani za wyznawanie wiary katolickiej czy uczestnictwo w uroczystościach kościelnych. Dość przypomnieć Mszę świętą prymicyjną syna premier Beaty Szydło, ks. Tymoteusza, w której udział wzięli niektórzy z polityków PiS. Okazuje się jednak, że i PO nie ma nic przeciwko duchownym. Jest tylko jeden warunek – muszą krytykować partię rządzącą.