Kategoria

Duchowość i wiara

Sekcja: Duchowość i wiara

Św. Jan Paweł II: Piekło jako ostateczne odrzucenie Boga

Kościół

Św. Jan Paweł II: Piekło jako ostateczne odrzucenie Boga

1. Bóg jest nieskończenie dobrym i miłosiernym Ojcem. Jednakże człowiek, który ma Mu udzielić odpowiedzi w sposób wolny, może niestety dokonać wyboru ostatecznego odrzucenia Jego miłości i przebaczenia i w ten sposób pozbawić się na zawsze radosnej komunii z Nim. Właśnie na tę tragiczną sytuację wskazuje doktryna chrześcijańska, kiedy mówi o potępieniu lub piekle. Nie jest to kara Boża wymierzona «z zewnątrz», lecz konsekwencja decyzji podjętych przez człowieka w tym życiu. Samą rzeczywistość nieszczęścia, jaką ta smutna sytuacja niesie z sobą, możemy w pewnej mierze wyobrazić sobie w świetle pewnych tragicznych doświadczeń, które — jak zwykliśmy mówić — czynią z życia «piekło».

Ks. Abp Marek Jędraszewski: Krzyż stanął na Giewoncie, by wszyscy podnoszący głowę do góry wiedzieli, w jakim kierunku trzeba patrzeć

Kościół

Ks. Abp Marek Jędraszewski: Krzyż stanął na Giewoncie, by wszyscy podnoszący głowę do góry wiedzieli, w jakim kierunku trzeba patrzeć

Krzyż stanął na Giewoncie, by wszyscy podnoszący głowę do góry widzieli w jakim kierunku trzeba patrzeć i skąd czerpać siły, by przemieniać oblicze tego świata na Boży obraz i podobieństwo - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. odprawionej w parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Nowym Targu z okazji 100-lecia Związku Podhalan. W uroczystości uczestniczył m.in. Pan Prezydent RP Andrzej Duda.

fot. youtube/dominikanie.pl

Kościół

O. Jacek Salij: Dlaczego piekło jest konieczne

Pytanie: Rekolekcjonista mówił bardzo pięknie o miłosierdziu Bożym. Ale pomyślałem sobie wtedy, że Ewangelia uczy również o piekle. Jak pogodzić ze sobą obraz Boga przebaczającego z obrazem Boga mściciela, który wymierza straszliwą karę grzesznikowi? To raz. A po drugie: ja nie wyobrażam sobie, żebym mógł być szczęśliwy w niebie, mając świadomość, że choćby jeden człowiek jest skrajnie nieszczęśliwy. Bo jak mi wiadomo, o karze potępienia wiecznego uczy Kościół, że skrajnie unieszczęśliwia człowieka. Zresztą i Ewangelia mówi, że będzie tam „płacz i zgrzytanie zębów”.

fot. Herwig Reidlinger lic. CC BY-SA 3.0 via Wikipedia, edit.

Kościół

Św. Jan Maria Vianney - profetyczna moc heroizmu wiary

W dzisiejszej katechezie chciałbym pokrótce przedstawić życie Świętego Proboszcza z Ars, zwrócić uwagę na pewne jego rysy, które mogą posłużyć jako przykład również dla kapłanów w naszych czasach, z pewnością różniących się od tych, w których on żył, a w których pod wieloma względami występują te same zasadnicze wyzwania ludzkie i duchowe. Właśnie wczoraj minęło 150 lat od jego narodzin dla nieba: św. Jan Chrzciciel Maria Vianney zakończył bowiem swoje ziemskie życie o drugiej nad ranem 4 sierpnia 1859 r.; odszedł na spotkanie z Ojcem niebieskim, by otrzymać w dziedzictwie królestwo, przygotowane od stworzenia świata dla tych, którzy wiernie zachowują Jego naukę (por. Mt 25, 34). Jakże wielkie święto musiało być w raju, gdy przyszedł tak gorliwy pasterz! Jakież przyjęcie zgotowała mu z pewnością rzesza dzieci, pojednanych z Ojcem dzięki jego działalności proboszcza i spowiednika! Tę rocznicę wykorzystałem jako okazję do tego, aby ogłosić Rok Kapłański, którego hasłem — jak wiadomo — są

Bp Mering: Prymasie Tysiąclecia, naucz nas mówić non possumus!

Kościół

Bp Mering: Prymasie Tysiąclecia, naucz nas mówić non possumus!

„Naucz nas, Księże Kardynale, w tym niełatwym momencie dziejów Kościoła, naucz nas najpierw wybierać Boga przed wszystkim, co wydaje nam się ważne i istotne w życiu. On musi być pierwszy, On musi być najważniejszy, tak jak był w twoim życiu” – modlił biskup włocławski Wiesław Mering w Bazylice Katedralnej we Włocławku.

Proboszcz z Ars: O postawie wiernych w czasie Mszy św.

Kościół

Proboszcz z Ars: O postawie wiernych w czasie Mszy św.

Natomiast dla grzesznika, który się nie chce zmienić, przeciwnie: kościół jest, że tak powiem, salą balową czy koncertową, nie domem Bożym! Bo czym się zajmujecie, kiedy idziecie na spotkanie towarzyskie? Ludźmi, których tam spotykacie. I tutaj też: wodzicie oczami na wszystkie strony, przyglądacie się ścianom, dekoracjom, witacie się ze znajomymi i rozmawiacie. Nie chcę tu już mówić o złych pragnieniach i spojrzeniach. Żeby przynajmniej wasze myśli, kiedy jesteście w domu Bożym, były choćby tylko obojętne, a nie grzeszne! Ale wy przy modlitwie rozglądacie się na wszystkie strony, witacie wchodzących, rozmawiacie sobie z nimi, sprawdzacie, jak kto jest ubrany, stroje rozbudzają waszą ciekawość, a stąd rodzą się w duszy złe myśli i złe pragnienia. Czy nie dzieje się tak nawet podczas Mszy Świętej?