Kościół
W homilii Franciszek zauważył, że w życiu istnieje pokusa swoiście pojmowanej „normalności”. Często oznacza to wyzbycie się tego, co nas wyróżnia, gdy chodzi o relację z Bogiem, a przyjęcie zasad dyktowanych przez świat. Tak stało się z narodem izraelskim, gdy zażądał od proroka Samuela ustanowienia króla, by być „jak inne narody”. W ten sposób odrzucono Boga, który był miłującym królem i sędzią, odrzucono własne wybranie, a zdecydowano się na drogę światowości.„Normalność życia wymaga od chrześcijanina wierności własnemu wybraniu i nie zaprzedawania go, by podążać za światowym uniformizmem – mówił Papież. – To jest pokusą dla ludu, ale i dla nas. Jakże często zapominamy o Słowie Bożym, o tym, co mówi do nas Pan, a wybieramy słowo, które jest w modzie. Także to z telenoweli jest modne, weźmy i to, bo jest zabawniejsze! Apostazja jest właśnie grzechem zerwania z Panem, ale jest jasna: apostazję widać wyraźnie. A tu jest coś bardziej niebezpiecznego: światowość, bo jest ona subtelniejsza