Ks. Piotr Pawlukiewicz: Kościół jest dla chorych
Ks. Piotr Pawlukiewicz: Kościół jest dla chorych
Kategoria
Podkategoria: Kościół
Ks. Piotr Pawlukiewicz: Kościół jest dla chorych
Coraz więcej mówi się dziś w Polsce o apostazji. Co jednak z osobami, które z jakichś powodów odeszły z Kościoła, ale przeżyły nawrócenie i postanowiły wrócić do wspólnoty Ludu Bożego? Czeka ich niełatwa, ale pięknie kończąca się droga.
Wyrażamy Panu Bogu naszą wdzięczność za obecność, modlitwę i pracę zakonników i zakonnic, członkiń Instytutów Świeckich i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, im zaś samym nasze najlepsze życzenia. W gruncie rzeczy w tym dniu idzie przecież o dziękczynienie Kościoła za dar życia konsekrowanego – powiedział abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w homilii Mszy św. sprawowanej w Katedrze Poznańskiej w XXVI Światowy Dzień Życia Konsekrowanego.
W Polsce jest ich ponad 30 tys. Niektóre z nich podejmują czynną posługę, inne poświęcają się kontemplacji za klauzurą. Mowa o osobach życia konsekrowanego, które 2 lutego przeżywają swoje święto. To dobra okazja, żeby oddać im głos i posłuchać, jak postrzegają swoje powołanie. Dlaczego wybrały właśnie taką drogę życia? Dlaczego niektórzy nazywają ich komandosami współczesnego świata?
W rozmowie z red. Robertem Łuchniakiem na antenie Radia Dla Ciebie ks. prof. Andrzej Kobyliński komentował publikowane w ostatnich miesiącach przez CBOS wyniki badań dot. życia religijnego Polaków. Obecnie w Polsce wiarę praktykuje zaledwie 23 proc. osób w wieku od 18 do 24 lat. Czy Kościół może jeszcze coś zrobić, aby zatrzymać laicyzację młodego pokolenia?
Maltański ksiądz David Muscat został oskarżony o tzw. „mowę nienawiści” i skarcony przez arcybiskupa Charlesa Sciclunę, który jednocześnie spotkał się z organizacjami propagującymi ideologię LGBT. Oburzeni wierni katolicy podkreślają, że do spotkania arcybiskupa z aktywistami LGBT doszło na kilka dni przed rozprawą w sądzie.
Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 r. w Becchi (ok. 40 km od Turynu). Był synem piemonckich wieśniaków. Gdy miał 2 lata, zmarł jego ojciec. Jego matka musiała zająć się utrzymaniem trzech synów. Młode lata spędził w ubóstwie. Wcześnie musiał podjąć pracę zarobkową. Kiedy miał 9 lat, Pan Bóg w tajemniczym widzeniu sennym objawił mu jego przyszłą misję. Zaczął ją na swój sposób rozumieć i pełnić. Widząc, jak wielkim powodzeniem cieszą się przygodni kuglarze i cyrkowcy, za pozwoleniem swojej matki w wolnych godzinach szedł do miejsc, gdzie ci popisywali się swoimi sztuczkami, i zaczynał ich naśladować. W ten sposób zbierał mieszkańców swojego osiedla i zabawiał ich w niedziele i świąteczne popołudnia, przeplatając swoje popisy modlitwą, pobożnym śpiewem i "kazaniem", które wygłaszał. Było to zwykle kazanie, które tego dnia na porannej Mszy świętej zasłyszał w kościele parafialnym.
Zmagający się z wieloma problemami polski Kościół realizuje zadanie przeprowadzenia na szczeblu diecezji i parafii nowego synodu. Niewielu wiernych zainteresowało się dotąd Synodem ds. synodalności. Tymczasem, synodalną pustkę chcą wykorzystać rewolucyjne grupy, które już naciskają na Episkopat radykalnie lewicowymi postulatami. Czy to początek końca Kościoła, jaki znamy? Pytanie to stawiają autorzy broszury, która zyskuje popularność w sieci.
Kościół od lat stoi na pierwszej linii walki z trądem prowadząc leprozoria dla chorych i ośrodki edukacyjne dla dzieci z rodzin trędowatych. Chrześcijanie często są jedynymi, którzy niosąc im pomoc w praktyce walczą z wszechobecnym systemem wykluczenia społecznego, jaki generuje ta choroba. W ostatnią niedzielę stycznia obchodzony jest Światowy Dzień Trędowatych. W tym roku pod hasłem „Zjednoczeni dla godności”.
Obawy przed zarażeniem się w świątyni „mogą, ale nie muszą” usprawiedliwiać nieobecność na niedzielnej Eucharystii – zauważa kanonista ks. dr. Rafał Kaniecki.
Państwowa Komisja ds Pedofilii apeluje o zorganizowanie wspólnego spotkania Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski. Posiedzenie takie ma na celu wypracowanie zasad udostępniania dokumentów z archiwów kościelnych.
Seminaria w Stanach Zjednoczonych stoją przed problemem wdrożenia dodatkowych procedur sprawdzania kandydatów do stanu kapłańskiego. Okazuje się, że niektórzy kandydaci mogą w rzeczywistości nie być mężczyznami, a kobietami doświadczającymi tzw. „dysforii płciowej”. „Wiadomość o potrzebie dodatkowej selekcji przekazano pod koniec września [zeszłego roku] po tym, jak arcybiskup Jerome Listecki z Milwaukee ostrzegł amerykańskich biskupów o przypadkach, w których kobieta żyjąca pod transpłciową tożsamością została przyjęta do formacji seminaryjnej”.
Heretyków trzeba upominać: wymaga tego łagodność, miłosierdzie i troska o błądzących. Jednak gdy heretyk zapamiętale trwa w błędzie, tolerancja musi mieć kres. Kościołowi zagraża dziś wiele herezji i błędów - stale zwraca na to uwagę wielu prominentnych i świętych kardynałów oraz biskupów. Warto przy tej okazji sięgnąć do myśli św. Tomasza z Akwinu, który wyjaśniał, jak należy postępować z odstępcami od wiary katolickiej. Zwróćmy przy tym uwagę nie tyle na konkretne kary, które proponuje Tomasz, ale na pewną zasadniczą drogę, którą Kościół, a zatem wszyscy wierni, powinni podążać w walce z błędami: drogę łagodności i miłosierdzia, ale i surowości oraz gorącej troski o zbawienie wszystkich katolików.
Tomasz urodził się na zamku Roccasecca niedaleko Akwinu (Włochy) w 1225 r. Jego ojciec, rycerz Landulf, był z pochodzenia Lombardczykiem, matka zaś była Normandką. Kiedy chłopiec miał 5 lat, rodzice oddali go w charakterze oblata do opactwa na Monte Cassino. Jednak Opatrzność miała inne zamiary wobec młodzieńca. Z niewyjaśnionych przyczyn opuścił on klasztor i udał się do Neapolu, gdzie studiował na tamtejszym uniwersytecie. Tam zapoznał się z niedawno założonym przez św. Dominika (+ 1221) Zakonem Kaznodziejskim. Rok wstąpienia do tego zakonu nie jest bliżej znany. Święty miał wtedy ok. 20 lat. Spotkało się to z dezaprobatą rodziny. Wszelkimi sposobami, włącznie z dwuletnim aresztem domowym, próbowano zmienić jego decyzję; bezskutecznie. Wysłano nawet jego własną siostrę, Marottę, by mu dominikanów "wybiła z głowy". Tomasz jednak umiał tak do niej przemówić, że sama wstąpiła do benedyktynek.
Jerzy urodził się 13 kwietnia 1871 roku w wielodzietnej rodzinie litewskiej, we wsi Lugine koło Mariampola na Litwie. Oboje rodzice umarli, gdy był małym dzieckiem. Był wychowywany przez swojego starszego brata Jana, niezwykle surowego i wymagającego człowieka. Pomimo kłopotów zdrowotnych i materialnych - często nie miał za co kupić podręczników - uczył się dobrze dzięki swojej niezwykłej pilności i pracowitości. Po kilku latach nauki na prawach eksternisty w gimnazjum (od 1883 r.) zachorował na gruźlicę kości. Musiał posługiwać się kulami. Choroba ta gnębiła go do końca życia. Już w gimnazjum pragnął zostać kapłanem. Jednakże dopiero w 1891 roku, jako dwudziestoletni młodzieniec, wstąpił do seminarium duchownego w Kielcach. Wówczas też zmienił swoje nazwisko z Matulaitis na Matulewicz. Zapamiętano go jako kleryka pełnego spokoju, wewnętrznej równowagi, otwartego i pracowitego. Gdy władze carskie zamknęły seminarium, kontynuował naukę w Warszawie, a następnie w Petersburgu. Tu przyjął