Kard. Wyszyński o bp. Baraniaku: Mój względny spokój w więzieniu zawdzięczam jemu
"Ks. prymas Stefan Wyszyński – w przemówieniu żałobnym nad trumną arcybiskupa Antoniego – powiedział: „Biskup Baraniak uwięziony […] był dla mnie niejako osłoną. Na niego bowiem spadły główne oskarżenia i zarzuty, podczas gdy mnie w moim odosobnieniu przez trzy lata oszczędzano. Nie oszczędzano natomiast biskupa Antoniego. Wrócił na Miodową w 1956 roku tak wyniszczony, że już nigdy nie odbudował swej egzystencji psychofizycznej. Pozostał człowiekiem drobnym, […] choć niezwykle aktywnym, podejmującym każdy trud bez wahania. […]). O tym, co wycierpiał, można się było dowiedzieć tylko od współwięźniów. [….]. Domyślałem się, że mój względny spokój w więzieniu zawdzięczam jemu, bo on wziął na siebie jak gdyby ciężar całej odpowiedzialności Prymasa Polski. To stworzyło między nami niezwykle silną więź. Wyraża się ona z mojej strony w głębokim szacunku dla tego człowieka, a zarazem w serdecznej wdzięczności wobec Boga, że dał mu tak wielką moc, iż mogłem się na nim spokojnie oprzeć”.