Rodzina
Kiedy w październiku 2007 roku ksiądz Marek Gancarczyk, redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego"wyrok strasburskiego trybunału, rozpętała się prawdziwa medialna burza. Alicja Tysiąc, główna bohaterka artykułu wytoczyła w tej sprawie proces z powództwa cywilnego o naruszenie dóbr osobistych i zadośćuczynienie. 50 tys. zł - tyle zażądała Alicja Tysiąc, która uznała, iż kwota ta powinna trafić na jej ręce jako"zadośćuczynienie za szkody moralne spowodowane naruszeniem dóbr osobistych powódki w postaci czci, dobrego imienia oraz prywatności". Od Wydawnictwa Kurii Metropolitalnej i ks. Gancarczyka, pod adresem których wytoczono proces Tysiąc zarządała także przeprosin. W trakcie procesu sędzia Ewa Solecka wezwała obie strony do zawarcia ugody, której nie wykluczyli pełnomocnicy obu stron. Podczas rozprawy nie doszło do przesłuchania Doroty Zielińskiej (tygodnik "Nie"), która miała przedstawić okoliczności sposobu, w jaki odebrała ona publikacje dotyczące Alicji Tysiąc. Sprzeciw w tej sprawie