Wiadomości
W dniu,w którym ten artykuł ukaże się w „Gazecie Polskiej Codziennie”, wrócę z Waszyngtonu. Jak co roku w stolicy Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej odbyła „Conservative Political Action Conference” (CPAC). Ta trzydniowa konferencja, organizowana przez American Conservative Union w końcu lutego jest czasem, w którym „odlicza” się republikańska prawica. Gdy Republikanie rządzą na CPAC zawsze przemawia prezydent i wiceprezydent ‒ tak było i tym razem. Gdy zaś partia symbolizowana przez słonia – w przeciwieństwie do osła, będącego logo Demokratów ‒ jest w opozycji, to na tej konwencji występują wszyscy kandydaci do nominacji prezydenckiej. Wyjątkiem była sytuacja, która miała miejsce w 2015 roku, gdy ‒ wydaje się to nieprawdopodobne z dzisiejszej perspektywy! ‒ nastroje wobec Donalda Johna Trumpa były wśród Republikanów tak złe, że przyszły 45. prezydent USA ostatecznie zrezygnował z zaplanowanego wystąpienia. Tak, nie chciał być wybuczany...