Wiadomości
Nie milknie awantura wokół obrazoburczego spektaklu „Klątwa” granego na deskach stołecznego Teatru Powszechnego. Głosy krytyki nie płyną już tylko ze strony katolickich środowisk konserwatywnych, ale także tzw. kościelnych liberałów czy nawet osób całkowicie dystansujących się od Kościoła. Nie ulega wątpliwości, że chorwacki reżyser Oliver Frljić ze „sztuk”, w których regularnie obraża uczucia religijne uczynił swój znak rozpoznawczy. Tego typu incydenty towarzyszą jego karierze od wielu lat. Ich cel zawsze był taki sam: wywołanie skandalu. Swoje manifesty polityczne – niemal zawsze atakujące Kościół katolicki – Frljić wystawiał w Sarajewie, Zagrzebiu czy Belgradzie. Kiedy tamtejsze sceny odmówiły grania jego przedstawień bezpieczną przystań znalazł w Polsce.