Wiadomości
Ileż razy ja już słyszałam, jak nieodpowiedzialne są kobiety, które rezygnują z pracy zawodowej na rzecz wychowywania kilkorga dzieci i pracy w domu. To nic, że mają mężów. To nic, że mają ich wsparcie. To nic, że taki układ rodzinny im najlepiej pasuje. To nic, że dzieci zadbane, dopilnowane, dom pachnący ciastem. To nic, że ich dzieci nie zajmują miejsc w żłobkach. To nic, że kobiety te czują się spełnione i szczęśliwe. To nic…, to nic…. Ot leniwe kobiety, którym się po prostu nie chce pracować zawodowo. Boli mnie zawsze takie traktowanie kobiet, które z pasją realizują swoje macierzyńskie powołanie. Nie dlatego, że im się nie chce, tylko dlatego, że wychowywanie dużej liczby dzieci jest naprawdę ogromnym wysiłkiem i pracą (często w przypadku kilkorga małych dzieci niemożliwą do pogodzenia z pracą zawodową). Do tego nieopłacaną, niedocenianą i często przez państwo pogardzaną. To jest właśnie to państwo, które według premier Ewy Kopacz świetnie realizuje politykę prorodzinną. Tylko ja