Abortowane dziecko umarło w ramionach matki, czyli praktyka chińskiej polityki jednego dziecka
Ta historia rozpoczęła się od wizyty siedmiu urzędników od planowania rodziny, którzy zadali jej pytanie o to, czy ma zgodę na urodziny dziecka. Gdy okazało się, że nie, wywieziono ją do szpitala i tam poddano okrutnej, przymusowej, późnej aborcji. - Po zastrzyku zostawiono mnie samą, a ja czułam się jak świnia czekająca na rzeź – opowiada kobieta, która po narodzinach dziecka trzymała je jeszcze żywe w rękach...