Ryszard Czarnecki: Co różni polską policję od niemieckiej?
Scena pierwsza. W Berlinie facet idzie bez maseczki. „Haltuje” (to chyba dobre określenie) go policja, dochodzi do wymiany zdań, potem sprzeczki, człowiek wyjmuje dokumenty, a policjanci zgarniają go do ichniej „suki”. Zagadka: kim był ów nieszczęśnik i jaki dokument wyciągnął? Odpowiedź: był posłem do Bundestagu – z opozycji (sic!). Legitymował się „kenkartą” deputowanego. Niemiecka policja nie patyczkowała się z gościem, który złamał prawo, choć nie opluł policjanta…