Tylko u nas

P. Chmielewski dla Frondy: Dyktatura Antychrysta. Zignorowane ostrzeżenie Benedykta XVI

Ponad trzy lata temu zmarł papież Benedykt XVI. Choć jest traktowany jako duchowy ojciec współczesnych konserwatystów, w istocie mało kto traktuje jego słowa poważnie.

3 min czytania
Fot. Peter Nguyen via Flickr, CC BY 2.0
Fot. Peter Nguyen via Flickr, CC BY 2.0
Ponad trzy lata temu zmarł papież Benedykt XVI. Choć jest traktowany jako duchowy ojciec współczesnych konserwatystów, w istocie mało kto traktuje jego słowa poważnie.

Józef Ratzinger przeżył w młodości fascynację progresizmem. Takie otrzymał wykształcenie akademickie, taki był wówczas klimat intelektualny w Niemczech. Po II Soborze Watykańskim zaczął zmieniać swoje nastawienie, z dużym krytycyzmem patrząc na to, co progresiści u władzy robią z nauczaniem soborowym, jak wykorzystują je do przeforsowania zmian w Kościele. Jeszcze większy wpływ na zwrot światopoglądowy miał w jego przypadku rok 1968. Czerwona rewolucja, która dążyła do obalenia porządku moralnego i społecznego, głęboko zaniepokoiła 41-letniego wówczas teologa. Józef Ratzinger mógł mieć intelektualne inklinacje do liberalizmu związane z jego wykształceniem, ale ważniejsze okazało się pryncypialne wychowanie, jakie otrzymał w domu. Dorastał w rodzinie o tradycyjnej i głębokiej pobożności, w której panował łagodny, ale zarazem surowy porządek, właściwy dla obyczajów jego ojca, bawarskiego żandarma. Rewolucyjny chaos, nietzscheańsko-dionizyjskie przewartościowanie wszystkich wartości – to wywołało u Ratzingera głęboką odrazę. Zmienił stanowisko – z sympatyka kościelnego ruchu progresywnego przeszedł na pozycje bardziej konserwatywne.

 

Ten kierunek umacniał się wraz z upływem lat. Ratzinger był świadkiem błyskawicznego upadku społeczeństwa – degeneracji chrześcijańskiej cywilizacji Zachodu. Wcześniej zakazana, nagle wszechobecna stała się pornografia. Rozpowszechniły się rozwody. Antykoncepcja stała się społeczną normą. Dramatycznie spadła dzietność – rodzinę z kilkorgiem dzieci napiętnowano jako patologię. Zalegalizowano nawet zamach na świętość życia: zabijanie dzieci nienarodzonych, jeszcze niedawno uchodzące za perfidną zbrodnię, stało się rzekomym przejawem wyzwolenia. Później pojawiła się promocja homoseksualizmu aż do wprowadzenia pseudo-małżeństw jednopłciowych z prawem do adopcji dzieci, wreszcie procedura in-vitro, czyli traktowanie dzieci jak produktów gotowych na sprzedaż.

 

W jednym ze swoich ostatnich wywiadów Benedykt XVI – już jako „emerytowany papież” – mówił o współczesnym upadku kulturowym w bardzo mocnych słowach. Odnosząc się do takich zjawisk jak homomałżeństwa oraz in vitro powiedział wprost: to cywilizacja Antychrysta. Taką miażdżącą ocenę wystawił Józef Ratzinger światu Zachodu, z którego wyrósł.

 

Problem w tym, że dzisiaj prawie nikt nie podziela tych poglądów – nawet tak zwani konserwatyści. Spójrzmy na fakty. W Stanach Zjednoczonych rządzi najbardziej prawicowy prezydent od lat. Ograniczył swobodę zabijania dzieci nienarodzonych w klinikach – ale nie zrobił praktycznie nic, by ukrócić ich mordowanie za pomocą pigułek wczesnoporonnych przesyłanych pocztą. Co więcej, zaangażował się w propagowanie procedury in vitro – zapisano to nawet w nowym programie Partii Republikańskiej utrzymanym w duchu „MAGA”. O homomałżeństwach nie ma nawet co mówić – „magowcy” mogą krytykować genderyzm, ale już nie takie związki.

 

Francja? Jedyna poważna „prawicowa” partia to Zjednoczenie Narodowe, które akceptuje rewolucyjne „zdobycze” w całej ich rozciągłości. Niemcy? Prawie to samo – Alternatywa dla Niemiec walczy z islamizacją i Unią Europejską, ale troską o przywrócenie naturalnego porządku cywilizacyjnego interesuje się tylko pobieżnie. We wspomnianej wcześniej Holandii nie ma żadnego wyjątku: ruch Geerta Wildersa łączy zajadły antymigracjonizm z obroną wszystkich „liberalnych wartości” dzisiejszego świata Zachodu.

 

Być może właśnie ten stan rzeczy pokazuje, jak trafna była diagnoza papieża Benedykta. Cywilizacja Antychrysta – na tym przecież polega cywilizacja, że jest powszechna; że narzuca pewien określony sposób myślenia, paradygmat, poza który prawie nikt nie potrafi czy nie chce wyjść.

 

Obawiam się, że polski konserwatyzm polityczny zmierza w tę samą stronę. Część polityków Prawa i Sprawiedliwości akceptuje in vitro czy aborcję w niektórych przypadkach. Wyborcy Konfederacji Sławomira Mentzena nie są tymi sprawami w ogóle zainteresowani. Sympatycy Korony Grzegorza Brauna w większości nie są nawet zbyt religijni.

 

Cywilizacja Antychrysta okazuje się być naprawdę przemożna. Dbajmy o to, aby jej osobiście nie ulec. Niech chociaż w naszym życiu zwycięża katolicka Kontrrewolucja.

 

Autor jest publicystą portalu PCh24.pl

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej