Wiadomości
Mariusz Trynkiewicz powinien od ponad ćwierć wieku nie żyć. Jego wina nie budziła wątpliwości, ohyda popełnionej zbrodni i zachowanie po niej dowiodły całkowitej oraz nieodwracalnej deprawacji, wyrok był prawomocny i nikt nie kwestionował jego zasadności. Należało go wykonać – pisze w nowym „Do Rzeczy Rafał A. Ziemkiewicz. Przyczyn, dla których ostatecznie wyroku nie wykonano, publicysta dopatruje się w ideologicznym obłędzie. Tak nazywa upór części działaczy ówczesnego Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, by, skoro magdalenkowa wspólnota interesów nie pozwalała dokonać faktycznego, ustrojowego odcięcia wolnej Polski od PRL, zastąpić je aktem symbolicznym − amnestią dla przestępców kryminalnych. Także dla sprawców najbardziej odrażających zbrodni. Z łaski nowej elity politycznej wszystkie orzeczone wyroki śmierci zamieniono „państwowo” na 25 lat więzienia. Bez żadnej analizy skutków – podkreśla Ziemkiewicz. I dodaje, że w korowodzie gadających głów, które przewijały się i przewi