Wiadomości
Bardzo dobrze się stało, że podczas przedstawiania projektu Anny Grodzkiej na sali obrad było niewielu posłów. Ten projekt nie nadaje się bowiem do tego, aby nad nim debatować w Sejmie, ale do rozmowy u specjalisty psychiatry. Obecni byli jedynie posłowie, którzy zajmują się poprawnością polityczną. Autorzy projektu sami sobie przeczą. Ich postulaty są ciężko chore, a proponowana ustawa jest prawnym oszustwem. Prawnie chce się bowiem zadekretować coś, co jest całkowicie sprzeczne z naturą, z ustaleniami nauk medycznych. W ciągu ostatnich lat odnotowano tylko 42. przypadki zmiany płci przeprowadzone przez sądy. Dlaczego tak niewiele? Bo tak niewielkie, marginalne jest to zjawisko! Ponadto, nie ma żadnej ustawowej procedury, wedle której można by przeprowadzać takie postępowania. Wszystko buduje się na nadużyciu jednego przepisu Kodeksu Postępowania Cywilnego. Sąd Najwyższy podejmuje takie decyzje zapewne z litości, nie wiedząc, jakie są ich skutki.