Wiadomości
Schemat zawsze jest taki sam – jest powódź, burze, zniszczenia, a potem premier (bez względu na to z której opcji) jedzie na zniszczone tereny i zapowiada pomoc dla poszkodowanych. W świetle kamer szef rządu zapowiada środki i szybkie decyzje ws. wypłacania pieniędzy na odbudowę. Potem z tą pomocą różnie bywa, ale na ogół mieszkańcy zniszczonych terenów otrzymują wsparcie. Czy byli ubezpieczeni, czy nie - nie ma znaczenia. Czy od lat mieszkali na terenach zalewowych, czy nie – nie ma znaczenia. Czy byli dobrze zabezpieczeni przed szkodami, czy nie – nie ma znaczenia. Czy straty są wynikiem ich zaniedbań czy nie – nie ma znaczenia Przy tak wielkich zniszczeniach, które nagłaśniają media, zawsze lepiej sypnąć kasą niż wypalić jak niegdyś jeden ze skomuszałych premierów: trzeba było się ubezpieczyć!