Kościół
- W trakcie procesu wychodzi się z założenia, że kandydat na ołtarze winien być znany z imienia, a w tym przypadku było to niemożliwe. Potrzebna jest metryka urodzin, a potem chrztu. Nie znaczy to jednak, że to dziecko nie jest męczennikiem, bo ono nim naprawdę jest. To jednak watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zadecyduje ostatecznie, czy dziecko nienarodzone, a zamordowane w łonie matki będzie włączone w grono błogosławionych - tłumaczy w „Naszym Dzienniku” ks. Stanisław Jamrozek, postulator sprawy Ulmów. Zaznacza, że do Kongregacji nie została wprost skierowana prośba o włączenie nienarodzonego dziecka do procesu beatyfikacyjnego. - Zwróciliśmy się z zapytaniem, czy dzieci Józefa i Wiktorii Ulmów mogą być brane pod uwagę, skoro jeszcze nie były w pełni świadome tego, co grozi tym, którzy przechowują Żydów. Już teraz zdecydowaliśmy się dołączyć sześcioro z nich, przekonani, że wiara ich rodziców jest tutaj decydująca. Ufamy, że podobne stanowisko zajmie również Kongregacja,