Zgorszenie to twoja wina!
Żeby spokojnie rozważać mój wywód, od razu mówię – jeśli nie potrafisz myśleć wielopłaszczyznowo, to odpuść sobie dalszą lekturę. Ja potrafię rozgraniczyć to, czym się zajmuję w danym temacie. Jeśli więc nie lubisz czytać i nie czytasz logicznie, ze zrozumieniem, to włącz sobie telewizję i karm się tym, co tam znajdziesz. Dlaczego? Bo w tym wywodzie pominę niezaprzeczalny fakt wielu zgorszeń, którzy dają czasami duchowni, ale zajmę się tym, dlaczego właśnie ludzie zgorszeni takim zachowaniem duchownych są sobie sami winni swojego zgorszenia. Do tego pierwszego niechybnie wrócę pewnie narażając się współbraciom w kapłaństwie, którzy nie mają poukładane tego, jak trzeba.