Tylko u nas
Pytanie o kwestie granic ingerencji człowieka w przyrodę jest problemem poważnym i złożonym, naukowym i filozoficznoetycznym (nie wspominając już w perspektywie charakteru niniejszego portalu o aspektach religijnoteologicznych). Powiem wprost: nie podoba mi się zarówno obecna bardzo często wśród zdeklarowanej prawicy ignoracja wobec zagadnień ochrony przyrody (o tym może innym razem), jak również instrumentalne, koniunkturalne wykorzystywanie tematu przez lewicę i wszelkiej maści "Zielonych", którzy zdążyli skutecznie problematykę ekologiczną ośmieszyć. Niekiedy argumentacja rzekomo proekologiczna staje się wprost instrumentem propagandy. Ma to miesce choćby w przypadku ataku, jaki ostatnio, nie bez udziału pożytecznych idiotów, na polską inwestycję przekopu Mierzei Wiślanej przypuszcza Moskwa. Według tej, rzekomo proekologicznej narracji, cała przyroda Mierzei Wiślanej i Zalewu Wiślanego wydaje się stanowić ekosystemy tak niezmienne, tak kruche i tak zagrożone, że tego rodzaju ingeren