Wiara
Są takie dni – najczęściej właśnie w listopadzie – gdzie mrok wciska się we wszelkie szczeliny życia i serca. Czyni to z rozmaitych powodów, choć ostatecznie nie są one najważniejsze. Tracimy ich świadomość i rachubę. Niektórzy określają to słowem depresja, inni zmęczenie, frustracja. Tymczasem ów mrok wnika głębiej – oczywiście bez pytania. Próbuje zawładnąć naszą świadomością, naszym pokojem, naszym sumieniem. Obsmarowuje nas bez skrupułów poczuciem winy, zaprawionym lepką goryczą rozpaczy. Nie wiemy, gdzie popełniliśmy błąd, kiedy weszliśmy w mrok. Teraz już tam tkwimy, a powody wychylają swoje bezczelne i agresywne głowy z każdego kąta.