Wiadomości
Tak więc znów byłem pośród ludzi, którzy już nie żyli – choć nadal są żywi, bo gdzie, jeśli w nie takim miejscu, w jakim teraz się znajdowałem, można poczuć, że duch zmarłych przetrwa w pamięci żyjących? Cmentarz Powązkowski w Warszawie – bo to było owo niezwykłe miejsce – ma ten jedyny w swoim rodzaju „klimat”, którego w tej skali próżno by szukać na jakiejkolwiek innej nekropolii w Polsce. Obok siebie tysiącami spoczywają tu bohaterowie i zdrajcy, ludzie sławni i nieznani prawie nikomu, bogaci i niemający niczego, w tym miejscu wszyscy równi sobie, równie milczący. Spacerując po cmentarzu, zastanawiałem się nad tym wszystkim, ale nie mogłem rozmyślać zbyt długo, bo nie byłem sam, a mój towarzysz „cmentarnych wypraw” był tego dnia wyjątkowo rozmowny.