Tylko u nas
Jeszcze ze szkoły podstawowej pamiętam nieśmiertelny topos i związek frazeologiczny, który obrazował ciężką i bezsensowną pracę. Za żadne skarby nie przyjąłbym takiej syzyfowej roboty, jak policzenie wszystkich upadków i załamań rynku, jakie miały nastąpić po wprowadzeniu „socjalistycznych zmian”. Było tego milion miliardów i tej kuli na najmniejszy pagórek nie wtoczyłby żaden heros. Nikt mnie nie namówi na syzyfowe tyranie i nie skłoni żadnym dyżurnym zawołaniem „podaj konkrety”. Pełne zestawienie zmian wywołujących katastrofę gospodarczą na zawsze pozostanie odrębnym bytem, dlatego posłużę się jednym, jedynym przykładem.