Tylko u nas
Koszt obsługi zadłużenia zagranicznego i krajowego w 2016 roku wyniósł 31,8 miliarda złotych, w 2017 ma wynosić nieco ponad 30 miliardów. Kwota, jaką budżet państwa przeznacza rocznie na spłatę odsetek, opłat manipulacyjnych i innych kosztów związanych z długiem publicznym, byłaby wystarczająca do pokrycia wydatków na cały program 500+ i jeszcze zostałoby na „Emeryturę 500+”. Większość z niemal 1 biliona złotych długu, to zadłużenie wobec podmiotów zagranicznych, natomiast pozostała suma została pożyczona w bankach krajowych, które jeszcze do niedawna były w większości w rękach zachodnich inwestorów. Czy te pieniądze mogłyby pozostać w kieszeniach polskich podatników?