Spojrzenie wielkanocnego poranka
Spojrzenie wielkanocnego poranka ma tę zrozumiałą moc, że wymyka się daleko. Nie ważne, czy czyni to przez otwarte już okno (wszak jest cieplej, czuć wiosnę), oczy ponad ogrodzeniem w ogrodzie, a może przez otwartą szybę pędzącego autostradą samochodu. Jest zdecydowanie inne niż wieczorna zaduma, która odważa się spoglądać w rozgwieżdżone, dalekie niebo, gdyż jest u siebie, pod dachem, we własnym kącie. Wielkanocne spojrzenie na niebo wyrywa, wyzwala z otaczającej codzienności. Do pokoju, do ogrodu wdziera się słońce, wlewa śpiew ptaków, wiatr przynosi nawet delikatny aromat pierwszych kwiatów. Wymęczone wnętrze mieszkania rozjaśnia się światłem wiosny, jest jakieś odświętne. Przywierając wzrokiem do rozległego horyzontu zatracamy poczucie własnej pozycji. Zapominamy o uwięzieniu – czy raczej o zawieszeniu – we własnych uwarunkowaniach czy obowiązkach. Nasz wzrok dosiada krążących wysoko w słońcu ptaków, przeskakuje przecinający niebo błyszczący punkt samolotu. Zawieszony tak w locie z