Kościół
Curtis, tworząc płyty będące kwintesencją smutku, melancholii i niezaspokojonych namiętności, dał również wyraz swoim metafizycznym pragnieniom. Rzeczywistość bowiem nie znosi pustki i jeżeli acedia utożsamiana jest dzisiaj z depresją, to nie znaczy wcale, że obiektywnie przestała posiadać swój wymiar duchowy. Jednak tam, gdzie Ojcowie Pustyni zwracali się do Boga jako jedynego lekarza, tam Curtis i jego naśladowcy, szukając po omacku, natrafiali na demona. Bo pragnienia metafizyczne Curtisa ostatecznie zakończyły się samobójstwem.