Świadectwo
– Mama źle się czuła od kilku tygodni, miała krwawienia. Podczas badań nic jednak nie zdiagnozowano i odesłano ją do domu – opowiada o początku choroby córka Małgorzata. Po 4 dniach mama wróciła do szpitala z zapaleniem otrzewnej. Wskutek potężnego zakażenia ustroju doszło do niewydolności układu oddechowego, nerek i układu krążenia. Nastąpił krytyczny spadek najważniejszych parametrów życiowych. Lekarze przeprowadzili operację, ale stan był tak zły, że trzeba było wprowadzić pacjentkę w śpiączkę farmakologiczną.– Lekarze ocenili, że mamie został zaledwie jeden procent szans na przeżycie! Byliśmy zrozpaczeni, ale staraliśmy się wołać do Boga o pomoc – opowiada Piotr, syn pani Zofii.– Biała pościel, przemieszczający się lekarze. Czułam, że brakowało mi powietrza – opisuje pani Zofia zapamiętane po operacji kadry. – W którymś momencie miałam poczucie jakby gdzieś wywieziono mnie samochodem i wypchnięto z auta. Zobaczyłam dom, jakby z kaplicą Matki Bożej. Chciałam uklęknąć, ale nie mogłam