Co za gest! Papież zaprosił na obiad... uchodźców z Syrii!
Papież Franciszek podczas obiadu przyjął grupę syryjskich uchodźców.
Kategoria
Podkategoria: Kościół
Papież Franciszek podczas obiadu przyjął grupę syryjskich uchodźców.
Natuzza Evolo,włoska mistyczka i stygmatyczka miała wyjątkowy charyzmat kontaktu ze zmarłymi przebywającymi w niebie i w czyśćcu oraz z osobami potępionymi….które z wyraźnego rozkazu Boga musiały dawać świadectwo o wiecznej karze piekła.
Portal „Fatima Crusader” przytacza świadectwo jednego ze swoich pracowników, który był w szpitalu z powodu kamieni nerkowych. Lekarze próbowali je usunąć chirurgicznie, ale nie udało się, tak że człowiek ten był w niebezpieczeństwie utraty nerki. Ale po wypiciu wody z Fatimy, kamienie rozpuściły się i znikneły! Lekarze byli zdumieni. Żadna operacja nie była już potrzebna, a nasz pracownik wrócił do domu. To Bóg interweniował, aby tego człowieka uratować !
Ojciec Daniel radzi: Nie przeklinaj mnie ani nikogo innego, gdyż...
Na krzyżu nasz Pan przemówił do ateistów, do komunistów, do agnostyków, do niewierzących, do odszczepieńców, do tych wszystkich, którzy przeżywają wewnętrzne piekło - w szczególności do tych, którzy mieli Wiarę i ją utracili. Piekło nie zaczyna się w przyszłym świecie. Zaczyna się ono tutaj. W jaki sposób ateista, agnostyk lub niewierny mógłby zostać zbawiony, jeśli Pan na krzyżu nie podjąłby środków, aby odkupić ich wszystkich? Nasz Zbawiciel podjął się zatem cierpieć ową samotność, izolację i oddzielenie od Boga, które są udziałem wszystkich ateistów. Zgodził się zatem trwać bez jakiegokolwiek Boskiego pocieszenia i znaleźć się na skraju piekła, aby poczuć, jak to jest być potępionym. W owym momencie, kiedy słońce się zaćmiło, jakby samo wstydziło się rzucać promienie na zbrodnię bogobójstwa, nasz Pan w ciemnościach tego dnia przyoblekł swą duszę w ciemność i w zadośćuczynieniu za wszystkich ateistów zawołał: "Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?" Ten czyn pozwolił Breżniewowi zb
Dziś wspominamy św. Klarę. Poniżej publikujemy ciekawą wypowiedź o tej pięknej świętej samego Papieża-emeryta Benedykta XVI.
Ojciec Święty modlił się za ofiary zamachu, w którym zginęło wczoraj kilkadziesiąt osób.
„Wierzę, że Najświętsza Dziewica wybrała sobie miano „Matki Boskiej z Fatimy” jako obietnicę i znak nadziei dla ludów muzułmańskich i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują jej tak wiele szacunku, pewnego dnia przyjmą również Jej Boskiego Syna”
(Mdr 3,1-9)A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.
Vittorio Messori, dziennikarz i pisarz, autor licznych książek tłumaczonych na całym świecie, od zawsze badający racje przemawiające za wiarą w Jezusa Chrystusa, przeprowadził fascynujące śledztwo w sprawie najbardziej wstrząsającego cudu maryjnego, który dokonał się 29 marca 1640 roku w Calandzie, niewielkiej miejscowości w hiszpańskiej prowincji Aragonia. Jak już o tym szczegółowo pisaliśmy w nr. 2007/5 Miłujcie się!, pewnemu młodemu wieśniakowi, czcicielowi Matki Bożej z Pilar w Saragossie, została nagle przywrócona prawa noga, amputowana dwa lata wcześniej. W tamtych czasach wydarzenie to odbiło się szerokim echem i zostało od razu poddane badaniu i potwierdzone w niezwykle drobiazgowym procesie.
Objawienia św. Józefa zostały uznane przez Kościół. Miały one miejsce w Brazylii (miejscowość Itapiranga) w latach 1994-1998. Św. Józef pojawiał się tam wraz z Maryją i Jezusem - pisze portal deon.pl.
"Wiem, że mnie ktoś podtrzymuje, i dlatego jestem spokojna i czuję się bezpiecznie. Nie jest to pewne siebie poczucie bezpieczeństwa mężczyzny, który o własnych siłach stoi na pewnym gruncie, ale słodkie i szczęśliwe poczucie bezpieczeństwa dziecka, niesionego na mocnym ramieniu rodzica. Rzeczowo biorąc, takie poczucie bezpieczeństwa jest nie mniej rozsądne. Czyż rozsądnym byłoby dziecko żyjące w ustawicznej trwodze, że matka może je upuścić? (…) Gdy mnie Bóg zapewnia ustami Proroka, że stoi przy mnie wierniej niż ojciec i matka, co więcej – że sam jest Miłością, widzę wtedy jasno, jak rozsądne jest moje zaufanie do Ramienia, które mnie podtrzymuje, i jak niemądra byłaby wszelka trwoga przed wpadnięciem w nicość – oczywiście, jeśli się tylko z własnej woli nie oderwę od owego chroniącego mnie Ramienia".