Koronakryzys. Niemcy może czekać katastrofa gospodarcza
Kryzys wywołany pandemią koronawirusa to ogromny cios dla wszystkich gospodarek. Wyjątkowo mocno ucierpią na nim Niemcy. Już teraz straty wynoszą ponad 212 mld euro, a ma być tylko gorzej.
Kategoria
Podkategoria: Niemcy
Kryzys wywołany pandemią koronawirusa to ogromny cios dla wszystkich gospodarek. Wyjątkowo mocno ucierpią na nim Niemcy. Już teraz straty wynoszą ponad 212 mld euro, a ma być tylko gorzej.
W Niemczech od początku grudnia gwałtownie pogarsza się sytuacja epidemiczna. Dramatycznie jest w Saksonii, gdzie w krematoriach brakuje miejsc do przechowywania zwłok. W Żytawie pracownicy ratusza będą musieli pracować w święta, aby wystawiać akty zgonu.
Od środy w całych Niemczech zacznie obowiązywać „twardy lockdown”. To odpowiedź rządu na pogarszającą się od początku grudnia sytuację epidemiczną. Obostrzenia dotkną m.in. większość sklepów, z których otwarte pozostaną jedynie te dostarczające artykuły pierwszej potrzeby. Przed skutkami tej decyzji kanclerz Angelę Merkel i premierów krajów związkowych przestrzega w specjalnym liście 28 sieci handlowych.
Według Instytutu Roberta Kocha w Niemczech od początku grudnia gwałtownie pogarsza się sytuacja epidemiczna. Odpowiedzią rządu jest powrót do surowych restrykcji. Od środy na terenie całego kraju będzie obowiązywał „twardy lockdown”. Zamknięte zostaną szkoły oraz większość sklepów.
- Nie wiemy, czy autorzy piszący w przyszłości historię Unii Europejskiej uznają kompromis z 10/11. grudnia za krok milowy. Dla żyjących tu i teraz Polaków i Węgrów, którzy od lat na próżno liczą na bardziej zdecydowane działania Brukseli w obronie ich państwa prawa lub jego resztek, ten kompromis jest katastrofą – pisze Florian Hassel w sobotnim wydaniu dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.
Po związanej z amerykańskimi sankcjami rocznej przerwie, dziś wznowiono budowę gazociągu Nord Stream 2. Mimo wielu głosów sprzeciwu, które nasiliły się po próbie otrucia Aleksieja Nawalnego, niemiecko-rosyjska współpraca nie została powstrzymana.
Wizyta głównej opozycyjnej partii niemieckiej w Moskwie akurat teraz to nie przypadek. Rosyjskie władze przypominają rządowi w Berlinie, że mają też innych rozmówców w Niemczech. To próba nacisku na Angelę Merkel i rządzącą koalicję, by zrezygnowały ze zdecydowanych działań w sprawie zamachu na Aleksieja Nawalnego i wróciły w relacjach z Rosją do „business as usual”. Zwłaszcza, że to kluczowy czas dla powodzenia projektu Nord Stream 2, o którym zresztą nie przypadkiem wspominali delegaci AfD. Na temat ich wizyty w Moskwie dzień wcześniej, 7 grudnia, wypowiedział się rzecznik Kremla. Dmitrij Pieskow mówił o „zdywersyfikowanych relacjach” Rosji z Niemcami.
Niemiecka prasa ogłasza wielkie zwycięstwo Angeli Merkel i porażkę Polski oraz Węgier w sporze dot. mechanizmu praworządności. Na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Thomas Gutschker przekonuje, że zaproponowana deklaracja nic nie zmieni w tzw. mechanizmie praworządności, a co najwyżej poskutkuje opóźnieniem jego użycia, a Polska z Węgrami uległy groźbie stworzenia „koronafunduszu” bez ich udziału. W ocenie Gutschkera „z obu tygrysów zostały futrzane dywaniki”.
W trakcie swojego przemówienia w Bundestagu kanclerz Niemiec Angela Merkel odniosła się do negocjacji wieloletniego budżetu funduszu odbudowy Unii Europejskiej, którego zawetowanie zapowiedziały już m.in. Polska i Węgry.
Za kilka dni rozpocznie się szczyt Unii Europejskiej, na którym podjęty zostanie temat unijnego pakietu budżetowego. Niemiecka prezydencja chce powiązać wypłatę środków z tzw. mechanizmem praworządności, na co stanowczo nie zgadzają się Polska i Węgry. Szef niemieckiego MSZ Heiko Maas zapowiada jednak, że w tej kwestii Niemcy nie ustąpią.
- Są kraje, jak na przykład Niemcy, które zadłużyły bardzo wielu ludzi na bardzo duże pieniądze. Oni są bardzo głupi, że to zrobili. I to jest całkowicie oczywiste – powiedział w portugalskiej telewizji w programie RTP 1 "Vinho do Porto de 1948" znany brytyjski aktor Jeremy Irons. Wywiad pochodzi sprzed Brexitu z roku 2013, ale nie jest znany polskiej publiczności. Warto go jednak przytoczyć i zdecydowanie nagłośnić w kontekście aroganckiej i bezczelnej postawy Niemiec podczas swojej prezydencji w Unii Europejskiej, co obecnie ma miejsce.
W Trewirze, w zachodnich Niemczech, doszło dziś do tragicznego zdarzenia. Samochód wjechał w spacerujących deptakiem pieszych. Szef MSW z Nadrenii-Palatynatu poinformował wieczorem, że wiadomo już o czterech ofiarach śmiertelnych i 15 rannych. Burmistrz Trewiru przekazał na konferencji prasowej, że wśród ofiar śmiertelnych jest dziewczynka. Sprawcą okazał się 51. letni obywatel Niemiec.
Do tragicznego zdarzenia doszło dziś na deptaku w Trewirze, gdzie rozpędzone auto wjechało w przechodniów. Zginęły przynajmniej dwie osoby, a 15. zostało ranny. Komentując sprawę na antenie TVP Info red. Tomasz Sakiewicz zwrócił uwagę, że zdarzenie to bardzo przypomina zamachy terrorystyczne sprzed lat. Wskazuje też, że Trewir jest ważnym miejscem w historii chrześcijaństwa, więc obranie tego miasta za cel zamachu może mieć dla terrorystów symboliczne znaczenie.
W Niemczech żyje 21,2 mln osób z tzw. tłem migracyjnym. Około 2,2 mln z nich to imigranci z Polski. Jak przekonuje w rozmowie z portalem dw.com prof. Magdalena Nowicka, tę grupę wyróżnia ponadprzeciętne wykształcenie i zatrudnienie.
Niemieccy politycy lubują się w oskarżaniu Polski o „łamanie praworządności”, swój kraj najwyraźniej uważając za przykład zdrowej demokracji. Jak tymczasem wygląda w Niemczech demokracja i jak wygląda jeden z najważniejszych dla demokracji przymiotów – wolność słowa? Wolność słowa w coraz szybszym tempie przestaje w Niemczech istnieć, a wolno głosić jedynie poglądy zgodne z lewicowo-liberalnym nurtem. Przekonał się o tym pastor Olaf Lotzel, który został skazany na karę więzienia zamienioną na grzywnę za słowa o homoseksualizmie, jakie wypowiedział w czasie wykładu dla narzeczonych.