Połowa Niemców sprzeciwia się dostarczaniu ciężkiej broni Ukrainie
Okazuje się, że postawa niemieckiego rządu, który zwleka z przekazywaniem broni napadniętej przez Rosję Ukrainie, spotyka się z poparciem aż połowy niemieckiego społeczeństwa.
Kategoria
Podkategoria: Niemcy
Okazuje się, że postawa niemieckiego rządu, który zwleka z przekazywaniem broni napadniętej przez Rosję Ukrainie, spotyka się z poparciem aż połowy niemieckiego społeczeństwa.
W szokującym i skandalicznym liście niemieckich elit do kanclerza Olafa Scholza, czytamy wezwania szefa tamtejszego rządu do zaprzestania dostaw broni na Ukrainę. Co więcej sygnatariusze listu wyrażają głębokie ubolewanie z powodu działań krajów NATO, które takie uzbrojenie broniącej się Ukrainie dostarczają.
Jak stwierdził w piątkowym wywiadzie dla Verlagsgruppe Bistumspresse dyrektor wykonawczy niemieckiej katolickiej organizacji pomocy dla Europy Wschodniej Renovabis, Thomas Schwartz, nie wyobraża on sobie dalszej współpracy z rosyjskim patriarchą prawosławnym Cyrylem oraz Patriarchatem Moskiewskim, którego Cyryl jest zwierzchnikiem.
Niemiecka prasa ostro krytykuje postawę niemieckiego rządu, który wciąż wstrzymuje dostawy ciężkiej broni na Ukrainę. W ocenie komentatora „Westfaelische Nachrichten”, w kontekście wojny na Ukrainie aspirujące do miana europejskiego lidera Niemcy po prostu zrobiły z siebie pośmiewisko.
Wieloletni doradca byłej kanclerz Angeli Merkel, emerytowany generał Bundeswehry Erich Vad stwierdził na antenie niemieckiej telewizji publicznej ZDF, że zwycięstwo Ukrainy w wojnie z Rosją nie jest priorytetem. Jego zdaniem najważniejsze jest obecnie zawieszenie broni, a nie triumf którejkolwiek ze stron.
W wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej prof. Bogdan Musiał przekonuje, że kanclerz Niemiec Olaf Scholz jedynie pozoruje pomoc dla Ukrainy. Historyk wskazuje, że wytworzona na przestrzeni lat przez rządzącą w Niemczech SPD sieć powiązań z Rosją przypomina struktury mafijne.
„Bezpieczna Ukraina to bezpieczna Unia Europejska, ale rozumiem, że sieci rosyjskich powiązań finansowych, biznesowych, politycznych w Niemczech są dużo większe, niż wszystkim się wydawało” – stwierdził w programie „Graffiti” rzecznik rządu Piotr Müller.
Najlepszą obroną jest atak. Kiedy więc niemiecki rząd jest krytykowany za swoje skandaliczne decyzje związane z rosyjską agresją, niemieccy dziennikarze atakują Polskę. Na łamach tygodnika „Der Spiegel” Constantin Seibt nazywa Polskę faszystowskim krajem.
Marek Budzisz komentował na antenie Polskiego Radio 24 postawę zachodnich państw, które zjednoczyły się wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Publicysta zauważył jednak, że „ta jedność Zachodu może być naruszona przez Berlin”.
Znany amerykański historyk Timothy Snyder uważa, że Niemcy są dziś odpowiedzialne za finansowanie faszystowskiej polityki w wykonaniu rosyjskim.
Zdaniem europarlamentarzysty PiS Jacka Saryusza-Wolskiego Niemcy i Francja powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności za naruszanie zapisów traktatów o prawach człowieka.
Była polska premier Beata Szydło uważa, że swym postępowaniem w sprawie wojny na Ukrainie Niemcy w sposób otwarty naruszają solidarność zarówno wewnątrz Unii Europejskiej jak i Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Na łamach „The Daily Telegraph” Matthew Lynn przekonuje, że jeśli Niemcy nie zrezygnują z kupowania rosyjskiego gazu, powinny zostać dotknięte sankcjami. Publicysta proponuje m.in. cła na niemieckie produkty.
Władze znanej niemieckiej firmy zajmującej się produkcją opon – Continental, ogłosiły, że wznowią tymczasowo produkcję w swym zakładzie znajdującym się niespełna 200 km od Moskwy.
„Broni, której potrzebujemy, nie ma na tej liście” – powiedział w rozmowie na antenie niemieckiej telewizji ZDF ukraiński ambasador Andrij Melnyk. Jego słowa dotyczyły listy możliwych dostaw broni, jaką Ukrainie przekazały Niemcy.