Wiadomości
Jestem w kraju, który dopiero co dołączył do rodziny NATO. Jestem w kraju, w którym dopiero co Rosjanie usiłowali przeprowadzić zamach stanu i osadzić nowy, prokremlowski - a nie prozachodni, jak teraz- rząd. Jestem w kraju, który jest prymusem spośród wszystkich kandydatów do Unii Europejskiej i zamelduje się w niej prawie na pewno przed innymi. Jestem w kraju, w którym przemyt stanowić ma istotną część gospodarki narodowej. Czarnogóra. Montenegro. Dumny naród, który nawet podczas islamskiej okupacji w czasach Imperium Ottomańskiego (Osmańskiego) nigdy nie dopuścił żadnego Turka do niektórych enklaw w górach, zawsze niedostępnych dla wrogów. Przewodniczę delegacji Parlamentu Europejskiego na międzyparlamentarną konferencję z udziałem przedstawicieli wszystkich krajów bałkańskich starających się o akcesję do UE. Skądinąd z Turcją włącznie. Ta akurat wciąż ma wpływy w tym regionie: wszędzie tam, gdzie jest muzułmańska mniejszość albo... większość. Jak w Bośni i Hercegowinie. Albo w Koso