Jachowicz: Na Zachodzie inwigilacja dziennikarzy ZA PRZYZWOLENIEM WŁADZ nie przeszłaby bez echa
W każdym państwie zachodniej demokracji po ujawnieniu przed opinią publiczną faktu inwigilacji ponad 50 dziennikarzy przez służby specjalne, prowadzonej za wiedzą i akceptacją najwyższych władz, wszystkie media podniosłyby głośne larum. Nie pozwoliłyby na zniknięcie sprawy w natłoku innych codziennych, nawet głośnych i bulwersujących wydarzeń politycznych i najróżniejszych sensacji. Tym bardziej, że organy ścigania nie miały żądnych podstaw, by któremuś z inwigilowanych dziennikarzy móc postawić zarzuty o popełnienie najdrobniejszego choćby przestępstwa. Co więcej, ani Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ani Centralne Biuro Antykorupcyjne, które się tego dopuściły,nie miały nawet podejrzeń, aby inwigilowani w jakikolwiek sposób naruszali prawo. Jedynym celem prowadzenia wobec tej wielkiej grupy dziennikarzy działań operacyjnych, było ustalenie ewentualnych informatorów, którzy przekazywali mediom wiadomości niewygodne dla władzy, dyskredytujące rządzących lub kompromitujących władzę. T