Wiadomości
Tzw. „dziennikarze śledczy” to na ogół nieświadomi wysłannicy rozgrywających ich służb. Tedy w komentarzach do mętnych skądinąd enuncjacji niemieckiego dziennikarza śledczego Jürgena Rotha siłą rzeczy częste było pytanie, co właściwie niemiecki wywiad pragnął osiągnąć wysyłając sygnał, że posiada wiedzę o organizacji zamachu w Smoleńsku w 2010 r. Naturalnie, nie nam zwykłym zjadaczom chleba wiedzieć takie rzeczy w demokratycznym państwie prawnym, zwłaszcza odkąd jęło się ono urzeczywistniania zasad sprawiedliwości społecznej. W państwie takim skazani jesteśmy na domysły w stopniu proporcjonalnym do pogłowia dziennikarzy śledczych, a ci w pocie czoła nie ustają w serwowaniu nam kolejnych zagadek. Skoro już jednak niechcący zostaliśmy skazani na demokratyczne państwo prawne, dziennikarzy śledczych i domysły, to nie żałujmy sobie i podomyślajmy się, bo co się nadomyślamy – to nasze.