Wiadomości
Aktorka rok temu napisała książkę na temat historii swojej rodziny, zarazem środowiska artystycznego - dziadkiem aktorki był znany pisarz Jan Parandowski. Nawiązuje w niej mi.n. do przykrych wydarzeń ze swego dzieciństwa, związanych z osobą drugiego dziadka. Na tle całej książki jest to jednak marginalny wątek, poruszony zresztą w sposób, który nie wskazuje jednoznacznie, że chodzi o molestowane seksualne. „Napisałam coś o swoim dziadku Szczepkowskim, delikatnie, nie do końca jasno, coś, co wrażliwy czytelnik może zrozumieć, ale nie musi. To raczej próba zrozumienia, jak dzieciństwo spędzone wśród artystycznej bohemy mogło wpłynąć na chłopca i jakim potem stał się mężczyzną. Moja książka to próba zrozumienia moich przodków” - tłumaczy Szczepkowska. Watek ten zasłużył sobie jednak na obszerną publikację w dzienniku Fakt. Szczepkowskiej włożono przy tym w usta wulgarne słowa, których nigdy nie wypowiedziała.”Dla setek tysięcy odbiorców zaistniałam jako brukowa skandalistka mówiąca języki