Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało! Niemoralni esteci w natarciu
Nie jestem aż takim estetą, żeby ubolewać nad tym, że polscy politycy klną. Nie zaskakuje mnie to, bo wiem jakim językiem posługują się dziennikarze, a nawet wykładowcy akademiccy. I naprawdę nie jest on ani o jotę lepszy, niż ten, którym posłużyli się panowie Sienkiewicz i Belka. Bawią mnie więc wyrazy oburzenia na twarzach dziennikarzy czy przekonywanie, że największym problemem był wulgarny język, który uraził uszy medialnych wrażliwców.