Za co warto umrzeć? Za co warto zabić?
Na okładce zeszłotygodniowego „Newsweeka” artysta Maleńczuk z bagnetem w dłoni oświadczył, że dla Polski mógłby zabijać. Równolegle red. Marcin Meller napisał w felietonie „Gender śmender wojna”, że żarty z segregowaniem śmieci i homomałżeństwami czas zakończyć, bo za naszą wschodnią granicą giną ludzie. A jeszcze nie dawno salon zachwycał się spokojem Marii Peszek w obliczu wojny. Artyści zdają się bardziej wyczuleni na zmianę nastrojów społecznych, często prędzej niż naukowcy potrafią oni wyczuć zmianę trendu. Jeszcze w niedawno opublikowanym sondażu połowa badanych Polaków deklarowała, że nie jest gotowa walczyć za ojczyznę. Walczyć – czyli co? Zabijać i ginąć?