Wiadomości
Jest w tym coś pokrętnego, bo nie chcę nazywać tego słowem obrzydliwe, że wzorowa niemal konformistka, ma czelność jako jeden z najcięższych pocisków wymierzonych przeciwko obecnie żyjącym współrodakom, stawiać im zarzut konformizmu. Agnieszka Holland, znana reżyserka filmowa, bo ona jest autorką tego oskarżenia, wpisuje się w charakterystyczną dla bolszewickiej mentalności postawę. Obarczyć innych własnymi grzechami, oskarżyć ich, iż to oni się ich dopuszczają. A następnie w majestacie fałszywej sprawiedliwości, posługując się sfingowanymi dowodami, czy jak w tym przypadku argumentami, ukarać ich. Te recepturę stosowali u siebie bolszewicy przez dziesiątki lat, a dziś przejęła światowa dama kina, która z całą pewnością początki swej kariery zawdzięcza pełnemu posłuszeństwu ideologii komunistycznej oraz swej uprzywilejowanej wobec setek tysięcy jej rówieśników sytuacji rodzinnej. Jej korzeni politycznych. Z jednej strony tragiczna śmierć ojca komunisty tkwiła traumatyczną zadrą w psych