Wiadomości
I nie przekonuje mnie to, że wicemarszałek to funkcja nieistotna. Taki wybór będzie bowiem ważnym symbolem kierunku, w jakim zmierza Polska. Jeśli bowiem wicemarszałkiem może zostać ktoś, kto wygląda jak mężczyzna, mówi jak mężczyzna i jest genetycznym mężczyzną, ale podaje się za kobietę (a także posiada prawne dokumenty, które tak jego płeć definiują) i na tym robi polityczną karierę, i to aż do stanowiska wicemarszałka, to w istocie parlament traci jakąkolwiek funkcję reprezentacyjną. I nie chodzi tu o potępianie kogokolwiek, ale o jasne stwierdzenie, co jest normą, a co nią nie jest. Genetyczny mężczyzna podający się za kobietę, taką normą nie jest. Krzyki, groźby, pozwy sądowe, medialna nagonka nie mogą tego zmienić. Fakty są bowiem jakieś, rzeczywistości nie da się zmienić.