"Nie chodzi o wyprzedanie majątków kościelnych (...). W Polsce są ubodzy biskupi, którzy jeżdżą autobusami, chodzą pieszo"
Marta Brzezińska: Papież Franciszek mówi o „Kościele ubogim dla ubogich”, co nasi rodzimi komentatorzy interpretują w znamienity sposób, wykorzystując jako argument do przyłożenia o. Rydzykowi czy abp Głódziowi. Jacek Żakowski na przykład pisze dziś o polskim „Kościele książąt”, któremu nie w smak nauczenie papieża. Pod płaszczykiem troski o Kościół w Polsce, pozornie zgadzając się z papieżem, „Wyborcza” wali w hierarchów, których nie darzy sympatią. „Kościół gdańskich szaf nie będzie Kościołem ubogich. A pozbyć się ich szkoda” - pisze Żakowski. Czy Franciszkowi rzeczywiście chodziło o dosłowne pozbywanie się dóbr materialnych?