Rodzina
Tak jest w jego najnowszym tekście, w którym postanowił przywołać mnie do porządku za to, że bawię się w Pana Boga i przewiduje, jak Pan Bóg zachowa się na Sądzie Ostatecznym. I gdyby tak było to rzeczywiście można by było być oburzonym. Problem polega na tym, że rozmowa, do której odwołuje się ks. Sowa dotyczyła zupełnie czego innego, a wypowiedź traktowała o tym, że nie można mówić o przyjaznym rozdziale w prezydencie Komorowskim na prezydenta i Bronisława. On jest jedną osobą, a nie dwoma. I kiedy stanie na Sądzie będzie odpowiadał, jak każdy z nas, jako on, a nie jako wiele osób. Nie będzie mógł powiedzieć, Panie tego nie robiłem, jako ja, a jako prezydent, więc nie możesz mieć o to do mnie pretensji. I chyba, ksiądz Sowa się z taką opinią zgadza, i nie wyznaje teorii o tym, że mamy wiele dusz, z których każda osobno będzie odpowiadać na Sądzie.