Terlikowski: Gdzie ci tam do mężczyzny, panie od aborcji
… daruje sobie określanie kim. Słowa, jakie cisną mi się na usta nie powinny wychodzić z ust chrześcijanina. Powiem więc tylko tyle, że na pewno autor listu do „Wysokich Obcasów” nie jest facetem. Spodnie i to, co w nich się znajduje nie czynią jeszcze z kogoś o odpowiednim układzie genów mężczyzny. Do tego potrzeba czegoś więcej: odpowiedzialności, miłości i zwyczajnego honoru. Autor zaś listu, który ukazał się w „WO” tych cech jest pozbawiony. Jest mazgajem, który tak bardzo użalał się nad sobą i swoją kobietą, że aż zamordował (za pożyczone pieniądze) swoje dziecko.