Wiadomości
O talibów, w odróżnieniu od części polityków PiS, się nie obrażam. Jestem gotów przyjąć to określenie na klatę i zrobić z nim to, co zrobiliśmy już z wieloma obelgami, to znaczy przekształcić je w określenia pozytywne. Źródłosłów słowa talib jest zaś pozytywny. To uczeń szkoły koranicznej, ktoś, kto chce się uczyć i poznawać wolę Boga. Nie ukrywam, że to podobnie, jak ja, i zapewne wielu innych rozsądnych, choć nie zawsze obdarzonych łaską głębokiej wiary Polaków. A zatem niech będą talibowie. Jeśli bolszewikom z „Newsweeka” to odpowiada nie ma sprawy.