Wiadomości
W lutym w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" aktorka mówiła: - "Wtedy był prosty układ: my i oni. A teraz jesteśmy my, są oni, oni, jeszcze jacyś oni... Bardzo dobrze pamiętam, jak w trakcie pracy teatralnej więzi między aktorami się zacieśniały, były żywe dyskusje. Teraz np. po kręceniu „Plebanii” wszyscy się zbierają, ewentualnie ktoś opowie stary i głupi dowcip. O polityce praktycznie nie ma wcale mowy. Jeżeli po katastrofie smoleńskiej aktorzy nie rozmawiają o rzeczywistości społeczno-politycznej, to ja tego nie rozumiem. Po emisji „Solidarnych 2010” jedna osoba z ekipy podeszła do mnie, mówiąc, że mi gratuluje. A jedna z młodszych koleżanek zaatakowała mnie, jakim prawem obrażam Polaków."