Wiadomości
W politycznym Waszyngtonie czuje się przyśpieszenie. Dzień po moim przyjeździe w Kongresie USA rozpoczęły się pierwsze przesłuchania w sprawie „impeachmentu” prezydenta Donalda Trumpa. Na pierwszy ogień poszli nie tyle politycy czy dyplomaci, co prawnicy-eksperci od konstytucji. Demokraci poczuli krew. Nie mają tylu kongresmanów w obu izbach, aby dokonać spektakularnego odwołania 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ale co go poszarpią - to ich. Poszerzą elektorat negatywny D. J. Trumpa, zablokują lub wyraźnie ograniczą przypływ wyborców w kierunku od Demokratów do lokatora Białego Domu. Czasu na takie manewry w amerykańskiej klasie politycznej jest coraz mniej. Już w lutym odbędą się, jak zwykle co cztery lata, pierwsze stanowe prawybory w New Hampshire.