Terlikowska: Ateistyczne chrzciny, czyli jaja z sakramentu
Ateiści nie chrzczą dzieci, nie posyłają ich do Pierwszej Komunii Świętej – to zrozumiałe, bo jak można uczestniczyć w życiu sakramentalnym wspólnoty, z którą nie chce się mieć nic wspólnego. Chrzcimy bowiem dzieci nie dlatego, że to jakiś magiczny rytuał czy rodzinna tradycja, a dlatego, że chcemy, by oczyszczone one zostało z grzechu pierworodnego, włączamy je w ten sposób dziecko do wspólnoty Kościoła i jako rodzice zobowiązujemy się do wychowywania ich w wierze. Nie jest to bynajmniej żadne narzucanie światopoglądu. Ot, konsekwencja pewnych życiowych decyzji. Ateiści, którzy w imię pluralizmu nie chcą dziecku od maleńkości niczego narzucać, dziecka więc nie chrzczą. Albo zaciskają usta i na godzinę zostawiają swój ateizm przed wejściem do Kościoła albo w kościelnej kruchcie (swego czasu portal Onet.pl przytaczał badania, z których wynikało, że 75 proc. zadeklarowanych ateistów chrzci w Kościele katolickim swoje dzieci).