Matka Kurka dla Frondy: Dzięki, pani Woźniakowska
Przekroczenie granic ma to do siebie, że po przekroczeniu się przelewa, głównie tym, którzy ten proces obserwują lub są jego uczestnikami. Dokładnie tak się dzieje z wyczynami pani Woźniakowskiej, która po mezaliansie z jakimś niemieckim czy austriackim magnatem, nazywa się zupełnie inaczej i nie potrafię powtórzyć jak. Widzieliśmy już Rózię Woźniakowską w rozmaitych pozach, fotografowała się z handlarzem żywym towarem, później z „Farmazonem”, wcześniej z alimenciarzem i oszustem, okradającym własne dzieci i nie tylko.