Czarnecki: Serbia jednak bliżej Zachodu - dalej od Rosji
W Serbii jestem dopiero drugi raz w życiu. Poprzednio, przed dekadą, w centrum miasta straszyły ślady po NATO-owskich bombach. Władze w Belgradzie specjalnie nie remontowały dwóch budynków rządowych w samym centrum stolicy, aby naród pamiętał o krzywdzie ze strony Jankesów. Dziś pamięć jest wciąż żywa, ale raczej Serbowie do ognia pamięci nie dolewają politycznej benzyny. Budynek sztabu generalnego ówczesnej Serbii i Czarnogóry nie straszy już swoimi zniszczeniami, bo powieszono tam wielki baner. Drugi budynek okaleczony w wyniku lotniczej interwencji Paktu Północnoatlantyckiego został wyburzony i ma powstać tam centrum handlowe. Już nie kłuje w oczy. Czas leczy rany. Rany się zabliźniają także ze względów pragmatycznych: kultywowanie przez Serbię antyzachodnich resentymentów wystawiają ją na łup Rosji.