Wiadomości
Dopiero co zakończyłem prowadzenie obrad Parlamentu Europejskiego w jego francuskiej siedzibie. Uświęconym (albo nieuświęconym) zwyczajem jest nieznana w polskim parlamentaryzmie procedura „wyjaśnień do głosowania”. Oto każdy MEP (Member of the European Parliament) ma prawo i czas po głosowaniach przedstawić uzasadnienie, dlaczego glosował w taki, a nie inny sposób. Jest to oczywiście nagminnie wykorzystywane do nabijana statystyki przemówień. Są wręcz grupy posłów, którzy zgłaszają się do niemal każdego punktu i w ten sposób zwiększając swój record w europarlamencie, mają szansę trafić do rejestru bardziej czy najbardziej aktywnych europarlamentarzystów. Uwaga, czasem nie są to bynajmniej back-bencherzy czyli posłowie z tylnych rzędów, ale osoby naprawdę istotne, pełniące wręcz funkcje w prezydium PE lub w prezydiach europejskich partii. W czasie tej sesji najbardziej oblegane raporty w celu „wyjaśnień po głosowaniu” to te związane z dwoma tematami: odpadami (sic!) i gender. I tak daw